Strona główna Wiadomości z gry Muzyk podsumowuje fabułę Drużyny Pierścienia w jednej zabawnej piosence

Muzyk podsumowuje fabułę Drużyny Pierścienia w jednej zabawnej piosence

0
Muzyk podsumowuje fabułę Drużyny Pierścienia w jednej zabawnej piosence

Pokazując nieskończoną kreatywność fanów Władcy Pierścieni, jeden artysta muzyczny stworzył chwytliwą melodię, opowiadając o pierwszej książce z godnymi chichotu szczegółami.

Dzieła fanów występują we wszystkich formach, od tradycyjnych, przez dziwaczne, po „czekaj, czy ktoś zbudował Gundama naturalnej wielkości?”. Świat sztuki już teraz może pochwalić się głębią, do której rywalizuje tylko Rów Mariański, a kiedy fandom wkracza w mieszankę, ta sama wielkość różnorodności nabiera wykładniczego wzrostu. Teraz, żeby być uczciwym, temat dzisiejszego zainteresowania nie jest szczególnie poza sferą oczekiwań ani nic w tym rodzaju. Fajnie jest rozmawiać o fanartach, a Władca Pierścieni przeżywa teraz swój mały renesans w tym zakresie.

Nowy pretendent wkroczył na arenę prac fanów i udało mu się dotrzeć do tego słodkiego miejsca, zarówno zabawnego, jak i chwytliwego, które czasami wymyka się nawet samemu mistrzowi parodii, Weirdowi Alowi. Ten fan Władcy Pierścieni postanowił stworzyć swój własny mały hołd dla pierwszej książki legendarnej trylogii fantasy poprzez 90-sekundową opowieść o historii w rytmie skaczącym po kolanach. Grając sam obie części, kreatywny muzyk wykonuje piosenkę za pomocą urządzenia do kadrowania autora J.R.R. Tolkien wyzywająco wyjaśnia historię swojemu wydawcy, a przez cały czas jest to fenomenalne święto.

Pochodząca od YouTubera i stylisty muzycznego Toma Cardy’ego, piosenka zaczyna się czysto komediowo, ponieważ jego wersja Tolkiena wypowiada małe słowo w stylu przypominającym nieco „Rapper’s Delight”. To oczywiście nie jest zabawna część. Wesołość bierze się z tego, że skupia się na tym, ile chodzenia wymaga ta książka (z dodatkiem języka NSFW). Niektórzy widzowie mogą czuć trochę nostalgię za podobnym (choć niemuzycznym) gagiem LOTR widzianym w Clerks II Kevina Smitha, ale Cardy wykracza poza to, włączając niektóre przystanki Frodo i resztę hobbici robią po drodze w idealnym rytmie z uzależniającym rytmem.

Przeczytaj także  Deathloop: najlepszy sposób na zabicie Wenjie

Po odrobinie słyszenia słowa „spacer” wystarczająco dużo razy, by przestało już brzmiało jak słowo, sprawy powoli zaczynają się rozgałęziać, gdy Tolkien stopniowo staje się głośniejszy i bardziej krzykliwy. W tym momencie staje się nieco jasne, że Cardy również wydaje się być fanem Harry’ego Pottera, ponieważ robi kilka odniesień do czarodziejskiego świata, w tym nazywanie Nazguli „dementorami”, a nawet wychowywanie więzienia Azkaban.

Wreszcie, po tym, jak film powoli się powiększa, a nowe instrumenty dołączają z czasem do walki, Cardy osiąga punkt kulminacyjny, w którym wydawca sugeruje zbyt znajomą „poprawkę fabuły” polegającą na tym, że Drużyna po prostu pojedzie na grupę ptaków do miejsca przeznaczenia. Tolkien, oczywiście, nie jest w tym fajny i wysadza gitarę, by zaśpiewać ostatnie długie „waaaaaaaalk” nałożone na siebie, krzycząc „pójdą, jeśli im powiem!”

To tylko kolejny przykład pasji, jaką wzbudza w fanach Władca Pierścieni i niezliczona ilość innych uroczych nerdów. Od kreatywnych piosenek takich jak ta po naprawdę sprytne ulepszenia statków do Gwiezdnych wojen – fani pokazali, że ich miłość nie zna granic. Heck, piosenka jest tak dobra, że ​​prawie sprawia, że ​​widz zapomina o rażącym lekceważeniu Toma Bombadila. Prawie.